piątek, 15 czerwca 2012

Stosik biblioteczny 3.

Ostatni stosik męczyłam długo, długo. Córka już dawno wszystko "przeczytała", a mi jakoś nie szło. Przy okazji ostatniej wizyty w bibliotece miejskiej odkryłam coś, co jak sądzę, trochę mnie zmobilizuje do szybszego czytania. Wprowadzono kary za przetrzymanie książki - 10 gr za każdy dzień. Nie wiem czy to jest zgodne z prawem, ale może okaże się skuteczne.

Wybrałam 4 pozycje:


Od góry:
  • Czułość i obojętność - lubię książki Romy Ligockiej, z przyjemnością sięgnęłam po kolejną, 
  • Różowe tabletki na uspokojenie - powód wypożyczenia jak powyżej (oczywiście zmieniając personalia autorki ;-)). Pani Krystyna Janda jest nie tylko wybitną aktorką, ma także niemały talent pisarski,
  • Listy miłosne - gdzieś słyszałam o tej antologii i byłam jej ciekawa, 
  • Zanim umrę - Jo Nesbo jest na mojej  liście autorów jeszcze przeze mnie nieodkrytych. Chętnie poznam przyczyny jego popularności, nie szkodzi, że to kryminał.
Córki natomiast nie ograniczałam w wyborze, wzięłyśmy to co jej się podobało. Z pewnością zmieścimy się w wyznaczonym przez bibliotekę czasie i zdążymy wszystko oddać. Zwłaszcza, że jak się okazało, dwie z tych książek już przeczytałyśmy wcześniej. Nie sposób spamiętać tych wszystkich Martynek i Franklinów. Przydaje się to, że spisuję to co przeczytam.
Oto dziecięcy stosik:


Od góry:
  • Franklin wymienia się kartami - to książka  jedna z ulubionych serii wydawniczych mojej córki,
  • Martynka w wesołym miasteczku, Martynka i Dzień Mamy, Martynka szuka Pufka - bo Martynka musi być. Książki odłożone prze Lilę na koniec czytania jako najlepszy kąsek, 
  • Bajki Misia Uszatka - to już miałyśmy, nie będziemy czytać drugi raz, jakoś nie specjalnie przypadł córce do gustu,
  • Nawet nie wiesz, jak bardzo cię kocham - raczej dla maluchów, ale to urocza opowiastka i przeczytałyśmy. 
A jakie zwyczaje panują w Waszych bibliotekach? Ile książek można wypożyczać i jak długo trzymać? Są kary za zwłokę?
    Pozdrawiam,

    wtorek, 12 czerwca 2012

    Po co założyłam tego bloga?

    Mój blog zdechł śmiercią naturalną ;-). A może tragiczną? Niekarmiony, niekochany, nie doglądany...

    Po co zakładać bloga na którym notki pojawiają się sporadycznie, aby w końcu całkiem zaniknąć? Jeżeli chcemy, aby nasz blog był czytany i lubiany to trzeba o niego dbać, pisać regularnie. W jakim celu ja założyłam bloga? Oczywiście chciałam mieć blogowych czytelników, dzielić się z Wami myślami, opiniami itd., ale w głównej mierze zrobiłam to, aby zmusić się do wysiłku intelektualnego ;-). Ano tak. Skończył się już dla mnie okres szkoły, intensywnej nauki, ćwiczenia pamięci. A pisanie takiego bloga było dla mnie pewnego rodzaju umysłową gimnastyką. Nie macie pojęcia jak trudno było mi napisać pierwszą "recenzję". Myślałam, że pójdzie to ot, tak! tymczasem sklecenie kilku sensowych zdań okazało się nie lada wyzwaniem. Lata umysłowej stagnacji robią swoje. Jednak poszłam za tym wyzwaniem, naprawdę chciałam mu sprostać, ale straciłam do tego serce, a nie chciałam by notki były wymuszone, pisane na siłę. Może to brak czasu, inne zajęcia, a może zwykłe lenistwo? Nie wiem.

    Czy będę dalej pisać bloga? Może będę. Dlatego nie usuwam go. Cenię ten okres poświęcony jego prowadzeniu. Włożyłam w niego trochę czasu, nie chcę tak zwyczajnie się tego pozbywać. Liczę na to, że w przyszłości coś tam naskrobię ;-). Nie chcę jednak narzucać sobie ścisłej dyscypliny w stylu: pisz notkę, bo już trzeba. Będę miała ochotę to napiszę, a nie to trudno. Nic na siłę.

    Chciałam Wam w tym miejscu podziękować, że byliście ze mną, czytaliście moje wynurzenia, komentowaliście. Naprawdę to było bardzo miłe. Nie wiem czy jeszcze ktoś to przeczyta ;-), ale zostańcie. Nie żegnam się z Wami ostatecznie. Chciałam wyjaśnić powody swojego milczenia.

    Pozdrawiam i do zobaczenia może jeszcze kiedyś,

    sobota, 7 stycznia 2012

    Hity 2011 wg "Polityki"

    W ostatnim numerze Polityki zamieszczono zestawienie 10 najbardziej poczytnych książek roku 2011. Może to być wskazówką co warto przeczytać. Na dobrą książkę nigdy nie jest za późno. Poniżej lista, którą skopiowałam wraz z opisami, co ułatwi rozeznanie i wybór:


    1. Stanisław Lem, Sławomir Mrożek, Listy 1956–1978, Wydawnictwo Literackie. Ta korespondencja jest początkowo literacką zabawą dwu niezwykle inteligentnych pisarzy, którzy duszą się w polskim piekiełku. Z czasem ich listy stają się rozmową dwu przyjaciół – w ich tonie pojawia się bliskość. A w tle mamy kapitalny obraz Polski tamtych lat.

    2. Andrzej Franaszek, Miłosz. Biografia, Wydawnictwo Znak. W Roku Miłosza dostaliśmy bardzo udaną i rzetelną biografię poety. Andrzej Franaszek stworzył przejmującą (i trzymającą w napięciu) opowieść o życiu z wiecznym poczuciem winy, o życiu jako nieustającej walce z bezsensem. Ta opowieść mogłaby się też spodobać Miłoszowi.

    3. Michel Houellebecq, Mapa i terytorium, przeł. Beata Geppert, Wydawnictwo W.A.B. Najbardziej chłodna, ironiczna i jednocześnie najlepsza, bo poruszająca, powieść w dorobku pisarza. W świecie, który umiera, jedyną rzeczą, która ma jeszcze znaczenie, pozostaje sztuka. Jak to u Houellebecqa – sztuka, która jest przeciw życiu i przeciw światu.

    4. Magdalena Tulli, Włoskie szpilki, Wydawnictwo Nisza. W nowej książce Magdalena Tulli przejmująco opowiada o polskiej traumie, która do dzisiaj na nas ciąży. Mnóstwo rodzin może odnaleźć w tym portrecie swoją historię rodzinną: milczenie i chłód rodziców, urazy, ukrytą agresję. Pisarka pokazuje, skąd się one biorą.

    5. Philip Roth, Wzburzenie, przeł. Jolanta Kozak, Wydawnictwo Czytelnik. Roth częściej pisze o starości, ale ta książka jest inna, młodzieńcza, jej bohaterowi bliżej do Portnoya niż do Zuckermana. Świetnie skonstruowana i zaskakująca powieść, rozgrywająca się w 1951 r., układa się we współczesną tragedię o człowieku, który nie może uniknąć klęski.

    6. Javier Marias, Twoja twarz jutro. Taniec i sen, przeł. Ewa Zaleska, Wydawnictwo Sonia Draga. Trylogia „Twoja twarz jutro” w ubiegłej dekadzie była jednym z największych wydarzeń literackich na świecie i uczyniła z Javiera Mariasa poważnego kandydata do Nagrody Nobla. W tym drugim tomie szpiegowski temat został zderzony z subtelną symfoniczną konstrukcją.

    7. Thomas Pynchon, Wada ukryta, przeł. Andrzej Szulc, Wydawnictwo Albatros. Tym razem Pynchon każe swojemu bohaterowi badać szemrane wątki najnowszej historii Los Angeles. To na wpół tylko realne miasto przedstawione zostaje jako scena nie tylko fiaska rewolucji społecznej lat 60., ale i klęski wspaniałego projektu zwanego Ameryką.

    8. Michał Witkowski, Drwal, Wydawnictwo Świat Książki. „Drwal” jest jedną z najlepszych, obok „Lubiewa”, książek Witkowskiego. Lekko poprowadzoną, z dopracowaną intrygą kryminalną, pełną humoru i co najważniejsze autoironiczną. Bohaterem jest bowiem sam Michał Witkowski.

    9. Miljenko Jergović, Srda śpiewa o zmierzchu w Zielone Świątki, przeł. Magdalena Pertyńska, Wydawnictwo Czarne. Jergović to nie tylko gigant współczesnej literatury chorwackiej – to jeden z najlepszych pisarzy europejskich średniego pokolenia. Kulisy wojny na Bałkanach znamy głównie z relacji reporterskich, Jergoviciowi udało się zaś stworzyć imponującą powieść – fresk o bałkańskim piekle.

    10. Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki, Imię i znamię, Wydawnictwo Biuro Literackie. W nowym tomie laureata nagrody Nike jeszcze głębiej wchodzimy w rodzinną historię. Dycki w niesłychany sposób łączy ironię i liryzm oraz najdalsze rejestry języka. I z tej mieszanki tworzy wiersze niezwykłej urody.



    źródło: "Polityka" 1/2012


    Same wspaniałości. Znaleźliście coś dla siebie? A jeśli lektury co poniektórych macie już za sobą, co możecie szczególnie polecić?


    Pozdrawiam,

    czwartek, 5 stycznia 2012

    Podsumowanie roku 2011

    Jak widać na prawym pasku w ubiegłym roku przeczytałam 31 książek. Mało to i dużo. Mało w porównaniu z rokiem 2010, kiedy to pochłonęłam 72 książki. Zachęcona tym wynikiem, postanowiłam, że następny rok będzie równie owocny. Ale nie. Po pierwsze, zawirowania rodzinne sprawiły, że straciłam przez pewien okres zamiłowanie do książek, kompletnie nie miałam do tego głowy. A drugie to blog. Tak, tak, wydawałoby się, że założenie własnego bloga zmotywuje mnie do czytania. Stało się jednak odwrotnie. Dlaczego? Nie rozpoczynałam kolejnej lektury, zanim nie zrecenzowałam ostatniej. Chciałam robić notki na bieżąco, świeżo po przeczytaniu. Ale nie chciało mi się recenzować. Więc też nie czytałam ;-). Uważam jednak, że 31 książek w ciągu roku to i tak nie jest źle. Dużo, biorąc pod uwagę, że statystyczny Polak czyta rocznie 1/2 książki ;-). Moje postanowienia na rok 2012 są następujące: będę czytać najwięcej jak się da, ale nie na siłę, nie żeby zrealizować jakiś projekt czy wyrobić normę.

    Pozdrawiam,

    niedziela, 1 stycznia 2012

    Życzenia noworoczne

    Wszystkim zaglądającym życzę;
    (niepotrzebne skreślić)

    - dużo książek,
    - dużo wolnego czasu na czytanie,
    - dużo wolnych środków na książki,
    - dużo półek na nowe nabytki,
    - dobrze zaopatrzonej biblioteki do własnego użytku,
    - dużo nowowydanych wartosciowych książek.

    niedziela, 11 grudnia 2011

    Seria o Martynce Gilberta Delahaye'a

    źródło: lubimyczytac.pl
    Ostatnio przeczytałam córeczce „Martynka jest chora”, ale chciałabym tu napisać o całej serii.

    Lila uwielbia te książeczki. Po każdej wizycie w bibliotece musi którąś z „Martynek” zabrać do domu. Inaczej jest niepocieszona. Jeden zbiór opowiadań ma też na swojej półeczce. Książki z tej serii nie są z tych do przeczytania na raz - często do nich wracamy.

    Podzielam entuzjazm mojej córki. „Martynka” to nie tylko ciekawe opowiadania. Spełniają też funkcję dydaktyczną. Powstały dosyć dawno (blisko 60 lat temu), ale nigdy bym tego nie powiedziała – są bardzo współczesne, zawsze na czasie.  Seria obejmuje bardzo wiele tytułów. Przykładowo:
    Martynka w krainie jezior
    Martynka u cioci Lusi
    Martynka i Arka Noego
    Martynka bawi się w teatr
    Martynka i Dzień Mamy
    Martynka i przeprowadzka
    Martynka jest chora
    Martynka w wesołym miasteczku
    Martynka i wielkie sprzątanie
    Każda z nich wnosi coś nowego do małego, dziecięcego świata. Pomaga zrozumieć rzeczywistość, odnaleźć się w niej. Sytuację przedstawioną w książce można odnieść do własnego życia i łatwiej się do niej dostosować.

    Bohaterką jest kilkuletnia Marynka co sprawia, że głównymi odbiorcami książeczek są małe dziewczynki (co nie oznacza, że chłopcy ich nie polubią). Żeńska postać powoduje, że czytelniczki utożsamiają się z nią, silniej i bardziej emocjonalnie wczuwając się w jej przeżycia. Ułatwia to fakt, że Marynka jest mądrą i sympatyczną dziewczynką. Ma masę ciekawych przygód. Miło jest poznawać świat razem z nią. Często towarzyszy jej piesek Pufek i kotek Wąsatek.

    Nie sposób nie wspomnieć tu o wspaniałych, realistycznych ilustracjach Marcela Marliera. Są cudowne, zachwycają na równi z tekstem. To nierozerwalny duet. Trudno sobie wyobrazić serię bez tych barwnych obrazków. Martynkę poznajemy na przestrzeni pewnego okresu czasu, co nie umyka ilustratorowi – dziewczynka ma raz dłuższe włoski, raz krótszą fryzurkę. Kolory, ładnie oddane wszystkie szczegóły, obrazki są jak żywe. Rzadko która książka jest tak pięknie ilustrowana. Marcel Marlier miał niebywały talent.

    Niemały wpływ na popularność książeczek i sympatię czytelników ma fakt, że tłumaczenia podjęła się (w zdecydowanej większości) Wanda Chotomska – wspaniała pisarka i miłośniczka dzieci. Tekst jest nietrudny, zrozumiały dla dzieci w różnym wieku, ale mimo to słownictwo jest bogate i rozbudowane.

    Moja ocena: 6/6

    Polecam, polecam, polecam.





    środa, 16 listopada 2011

    "Psoty i kłopoty wróbelka Elemelka" Hanny Łochockiej

    Trzecia część przygód rezolutnego wróbelka. A nie trzeba go chyba przedstawiać. Kto z nas nie zna tego małego rozrabiaki?.

    źródło: lubimyczytac.pl
    Hanna Łochocka stworzyła przesympatyczną postać, która wciąż i niezmiennie bawi kolejne pokolenia małych czytelników. I to się pewnie nigdy nie zmieni. Sama zaczytywałam się nim w dzieciństwie, a teraz z przyjemnością przedstawiam przygody wróbelka mojej córce. To książka ponadczasowa. Ostatnia część cyklu powstała w 1972 roku (poprzednie w 1955 i 1962), ale nic nie traci z upływem czasu. Nie ma w nieaktualnych słów i wyrażeń, niezrozumiałych dla dzisiejszego czytelnika sytuacji. A tego nie można powiedzieć o np. „Plastusiowym pamiętniku” czy opisywanym przeze mnie ostatnio „Cudaczku-Wyśmiewaczku”. Książki o wróbelku Elemelku są uniwersalne i ciągle aktualne pod względem treści.

    "Psoty i kłopoty wróbelka Elemelka" to zbiór ciekawych i niesamowitych przygód małego ptaszka. Uroku dodaje fakt, że historyjki są rymowane, co sprawia, że szybko i rytmicznie się je czyta. Ja to bardzo lubię. Do tego napisane jest to z sensem, a nie aby tylko rym pasował, co nie jest niestety regułą. Łochocka poprzez swoje książki dydaktuje dzieci, ale czyni to w sposób przychylny, nienachalny. Opowiastki są życzliwe, pełne humoru i nauczają poprzez doświadczenia bohaterów-miłych zwierzątek. Kształtują prawidłowe zachowania społeczne, uczą prosperowania w grupie, ułatwiają poznawanie świata, podkreślają rolę przyjaźni. Autorka tworzyła literaturę uwzględniając dziecięce preferencje i to widac w każdym wersie.

    W tej części wróbelek dużo rozrabia i psoci, ale nie sposób się na niego gniewać. Jest bardzo ciekawski przez co bez przerwy wpada w jakieś tarapaty, na szczęście zawsze wychodzi cało z wszelkich opresji. A pomysły ma nietuzinkowe. Któż jak nie on wpadłby na pomysł bohaterskiej walki z nadmuchiwanym krokodylem, odpoczynku na wentylatorze, ukrycia się przed kotem w worku mąki czy wystrojenia się w korale z jarzębiny? To wszystko przysparza mu niemało zabawnych, ale jednak kłopotów. Takie nietypowe przygody symulują bardzo wyobraźnię dziecka i wpływają na jego kreatywność.  

    Seria książek o Elemelku to obowiązkowa pozycja dla każdego przedszkolaka i nie tylko, bo to chyba lektura dla szkoły podstawowej? Jeżeli miałabym polecić jakieś książki do czytania małemu dziecku to te na pewno znalazłyby się w ścisłej czołówce.
    Cykl składa się z trzech części:
    1. O wróbelku Elemelku
    2. Wróbelek Elemelek i jego przyjaciele
    3. Psoty i kłopoty wróbelka Elemelka

    Moja ocena: 6/6

    Gorąco polecam!

    Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...