![]() |
źródło: lubimyczytac.pl |
Opowiadania w formie listów miłosnych muszą być dojmująco szczere i pełne niezwykłych wyznań. I są! A za każdym listem kryje się wyjątkowa historia. Zaskakuje różnorodność, z jaką znani pisarze podeszli do tematu. ze skrzydełkami Miłosne listy łączą młodego wielbiciela baletu i słynną tancerkę, czeczeńskiego żołnierza i piękną Polkę czy parę dawnych kochanków-naukowców. Zdumiewający list, wysłany zza grobu, tłumaczy niesamowitą przygodę pewnego XIX-wiecznego pastora i oberżystki, a w innym zdradzona doktorantka przyznaje się do wyrafinowanej zemsty. Wszystkie opowiadają o najważniejszych ludzkich uczuciach... na serio i z humorem, romantycznie i ironicznie.
Moja opinia:
Antologia. Zbiór listów napisanych przez 11 autorów na potrzeby tej książki. Listy miłosne napisali:
- Anna Bolecka: Czeczeńska piosenka
- Natasza Goerke: Mżawka na Dachu Świata
- Manuela Gretkowska: Nieślubny list do męża
- Inga Iwasiów: Badania literackie zagranicą
- Hanna Kowalewska: Z herbaciarni
- Wojciech Kuczok: Ostatnie błogosławieństwo Ernsta Unckla
- Magdalena Miecznicka: Kobieta taka jak Ty
- Anna Nasiłowska: Dwa niewysłane listy
- Joanna Szczepkowska: Kiedy gasną światła
- Monika Szwaja: Piękny to był epizod
- Janusz Leon Wiśniewski: Ranking emocji
Tak jak lubię wydane felietony, tak antologię również mi odpowiadają, z tych samych powodów. W odróżnieniu od tych pierwszych poszczególne rozdziały czytamy jakby odrębną mini-książkę. Trzeba się przestawić na kolejnego autora, jego styl, stworzony klimat, charakter opowiadania, pomysł na formę listu, itd. Nie każdy lubi takie przeskoki. Ja akurat – tak ;-).
Moje ulubione: Z herbaciarni, Kiedy gasną światła, Piękny to był epizod…, Ranking emocji.
Zaskoczyła mnie Joanna Szczepkowska. W sumie nie wiem czego się spodziewałam, bo nigdy nie miałam do czynienia z nią jako autorką, ale pierwsze spotkanie było bardzo pozytywne i obiecujące. Zaczarowała mnie forma listu-opowiadania, historia miłości opowiedziana w liście (właściwie dwie – jedna liryczna, platoniczna do adresatki, druga jakby w tle, ale realna, ważniejsza), pomysł, lekkość pisania. Historyjka jest opowiedziana zwięźle, na temat, ciekawie, zaskakująco, humorystycznie. Puenta mnie „powaliła”.
W bardzo podobnej formie, co mnie nieco zdziwiło, jest kolejny list Moniki Szwai. Również bardzo ciekawie napisany, z konsekwentnym choć nieco zwodniczym naprowadzaniem, wzrastającym napięciem i zaskakującym zakończeniem. Czytałam, że autorka ma w swoim dorobku książkę kryminalną. Po tym opowiadaniu mniemam, że w kryminałach musi być bardzo dobra. Bo przyznam szczerze, że dotychczasowo przeczytane przeze mnie powieści nie powaliły mnie na kolana. Ot, takie babskie czytadła, ckliwe romansidła z nieprawdopodobnym happy-endem. W kryminałach może być inna, i na to liczę.
To było również moje pierwsze spotkanie z Hanną Kowalewską. Choć słyszałam wiele pozytywnych opinii na temat jej książek i bardzo chciałam przeczytać wiele z nich, do jakoś do tej pory nie miałam okazji. Po tym opowiadaniu chcę je poznać jeszcze bardziej. Będę polować w bibliotece na książki tej autorki. Bardzo ciekawa, niespotykana u innych autorów forma opowiadania. Czytamy treść listu, ale całe clou historii dzieje się poza nim. Poznajemy po kawałku całe zdarzenie, równolegle z e-maila i z bieżącej akcji. Choć dość szybko się domyśliłam dokąd zmierza finał, to przyjemnie się to czytało. Nietypowa, dziwna nawet, relacja między żoną a kochanką, bo bez bezpośredniego kontaktu. List-terapia żony z jednoczesnym rozwianiem złudzeń kochanki.
Janusz Leon Wiśniewski. Historia pożądania, nienawiści i zemsty, ale czy miłości? Nie, tego uczucia bohater historii nie nazwał, bo go nie znał. Ale innych emocji z pewnością nie brakowało, od emocji aż kipiało. Przykład na to jak miłość zranionej kobiety może się przerodzić w nienawiść i okrutną zemstę. Kolejne listy są zapisem ewolucji uczuć.
Pozostałe: przeczytałam, zapomniałam.
Polecam jako przerywnik, lekkie czytadło w sam raz na wakacje.
Moja ocena: 4/6
Pozdrawiam,

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz